-
Smerfy, czyli kto powinien bać się Gargamela?
Opublikowano 2 January 2012 Brak komentarzy
Z górami, za lasami, żyją sobie niebieskie stworki… Tak mogłaby zaczynać się jakakolwiek bajka. Mogłaby, gdyby nie niejaki PEYO, czyli Pierre Culliford, belgijski rysownik, który kilkoma pociągnięciami kreślarskiego pędzla sprawił, że bajkowy niebieski – już nigdy nie będzie taki sam. Bajkowy niebieski jest po prosty smerfny!Co ciekawe, Smerfy – były początkowo jedynie dodatkiem, do rysowanego przez Peyo i drukowanego w odcinkach w jednym z belgijskich dzienników komiksu, traktującego o przygodach nastoletniego giermka – Johana. Żeby ubarwić (dosłownie i w przenośni) cykliczną historię, do świata Johana autor wprowadził gromadę niebieskich skrzatów, mieszkających w fantastycznej wiosce domów – muchomorów.
Smerfy – oprócz tego, że same w sobie były ciekawe, barwne i zabawne – każdą, wykonywaną przez siebie czynność lub bajkową rzecz okraszały przedrostkiem „smerf” lub – całkowicie zmieniając język – tworzyły zabawne określenia. I tak, powstało smerfowanie, smerfnięcie czy smerfność – słówka, które tak bardzo spodobały się belgijskim dzieciom, że Smerfy same w sobie (po prostu!) musiały stać się głównymi bohaterami historyjek. I tak, od 1959 roku to właśnie te niebieskie skrzaty są tematem przewodnim komiksów, bajek i filmów, które cieszą się niesłabnącą popularnością wśród odbiorców z całego świata.
Na czym polega fenomen Smerfów? Otóż oprócz tego, że postacie te są bardzo charakterne i utożsamiają różne archetypy ludzkich osobowości (mamy Smerfa Ważniaka, mądrego Papę Smerfa, śliczną Smerfetkę, silnego Osiłka itd.), to zmagać się muszą z niecnymi poczynaniami złego do szpiku kości czarownika. Gargamel wraz ze swoim wiernym, kocim i równie piekielnym towarzyszem, Klakierem – robią, co mogą, żeby Smerfom zaszkodzić.
I tak, te przyjacielskie, niebieskie skrzaty zmagają się z Gargamelem od ponad 50 lat. A przy okazji – cieszą się tytułem bajkowego hitu wszech czasów! O Smerfach kręci się kolejne filmy, tworzy kolorowe publikacje, a nawet… otwiera się na ich cześć muzea! Jakby tego było mało, w związku z premierą najnowszego, smerfnego filmu w jakości 3D – pewną hiszpańską wioskę postanowiono (w celach marketingowych, rzecz jasna) przemalować na smerfny niebieski. Kolorowa metamorfoza przyniosła efekt nadzwyczajny! Film okazał się hitem, a wspomniana senna i niezbyt bogata dotąd osada – stała się prawdziwą mekką, odwiedzaną tłumnie przez wszystkich fanów Papy Smerfa i spółki.
Najzabawniejsze w tej smerfnej epopei jest to, że komiks PEYO miał być pierwotnie kąśliwą satyrą (skierowaną wyłącznie do dorosłych odbiorców), w której wioska Smerfów stanowiła alegorię społeczeństwa komunistycznego, a Gargamel uchodził za złowrogi kapitalizm, pragnący małą, smerfną osadę podbić, a jej mieszkańców – zamienić w koniunkturalne złoto. Wszystko fajnie, tylko jak do tych rewolucyjnych doniesień ma się tekst czołowej, smerfnej piosenki: „Kto się boi Gargamela, niechaj zaraz idzie spać, bo to film dla tych co się lubią bać”?
Zostaw odpowiedź



